Znajdź w serwisie:
Polecamy
...a z nim trzecia część przygód Pelka - zatytułowana "Kariera Pelagiusza M. - Praktyka" - oraz ogłoszenie o onwym konkursie, tym razem fotograficznym.
Zabawa trudna sprawa
Leżysz na plaży. Lekki wiaterek muska twoje rozgrzane słońcem ciało. Powoli w niepamięć odchodzi wspomnienie pracy. Czujesz odprężenie.
Chcesz żeby moment ten trwał wieczność, ale nagle Twój czteroletni synek pyta:
- Tatooo…pobawisz się ze mną?
Spod przymrużonych powiek spoglądasz na małą figurkę chłopca, który z przekrzywioną główką stoi tuż przy Twoim leżaku i jedną nóżką rozgarnia żółty piasek.
- Przecież pół godziny temu z tobą pływałem – odpowiadasz, ale synek popatruje na ciebie ze smutkiem, jakby „pół godziny temu” oznaczało wieczność.
- Za chwilę – kończysz temat licząc, na rozsądek malca, który z rączkami opuszczonymi wzdłuż ciałka odchodzi.
„Uff…” – myślisz i znów zapadasz w letarg. Powoli jednak docierają do Ciebie przeróżne dźwięki, wśród których najbardziej drażniącym jest śmiech dzieci i wesołe nawoływania jakiegoś „faceta”. Podnosisz leniwie głowę i widzisz młodego mężczyznę, który ucieka z piłką przed grupką rozbawionych maluchów. W pierwszym odruchu uśmiechasz się, ale zaraz tracisz humor, gdy Twój wzrok pada na synka, który w pewnej odległości od Ciebie siedząc w rozkroku, zgarbiony, czerwoną łopatką beznamiętnie kopie dołek. Co pewien czas mały podnosi główkę i marszcząc nos spogląda na dzieci, które właśnie w tym momencie dopadły „faceta” z piłką i w wesołej szamotaninie padły z nim na piach. Twoje dziecko spuszcza wzrok i powraca do swojego zajęcia, ale Ty wiesz, że ten widok nie da Ci już spokoju.
Czujesz delikatne pulsowanie w skroniach. Siadasz na leżaku w pozycji obserwatora i robiąc minę wyrażającą dezaprobatę wpatrujesz się w roześmianą zgraję.
Tego rodzaju dylematy przeżywa co roku wielu rodziców. Nie każdy bowiem ma sto pomysłów na świetną zabawę.
Nie każdy potrafi bawić się z dziećmi w taki sposób, by dziecko zanosiło się głośnym śmiechem.
Nie każdy chce w kąpielówkach pląsać po piachu lub z wypiętymi czterema literami klęczeć na mokrym skraju plaży i budować zamek, bądź kopać rów fosy.
Co więcej większość dzieci nie będzie zadowolonych z zabawy z rodzicem, który sam nie czerpie z tego przyjemności.
Jeśli więc pomimo wielu prób i szczerych chęci widzisz, że zabawa się „nie klei” przeczytaj kilka prostych porad, które pomogą ci rozwiązać ten problem.
Wspólny wyjazd z zaprzyjaźnioną rodziną
Planując wyjazd zastanów się, czy nie warto zaproponować wspólnej wyprawy rodzicom najlepszego kolegi (koleżanki) Twojego dziecka.
Przede wszystkim towarzystwo dla twojego szkraba. Ponadto, może któryś z dorosłych opiekunów będzie bardziej kreatywny niż Ty. A jeśli jeszcze dodatkowo okaże się, że dorośli lubią się tak samo jak dzieci, to udany urlop masz niemal zagwarantowany.
Jeśli masz obawy co do tego, czy uda ci się spędzić cały urlop z ludźmi, którym zaproponowałeś wyjazd pomyśl o noclegu w innym pensjonacie. Wasze dzieci będą mogły bawić się na plaży, ale posiłki, wypady do miasta, czy dodatkowe wycieczki będziesz mógł organizować niezależnie.
Bez względu na liczbę dorosłych sprawujących opiekę nad zaprzyjaźnionym dzieckiem pamiętaj, że za bezpieczeństwo swojego odpowiadasz tylko ty. Jeśli więc nie uzyskałeś wyraźnej zgody znajomych na pozostawienie malucha pod ich opieką w żadnym razie nie spuszczaj go z oka.
Nowe znajomości
Pamiętaj, że urlop to doskonały czas na zawieranie nowych znajomości. Jeśli w tłumie plażowiczów wypatrzysz sympatycznych dorosłych, którzy świetnie bawią się z dziećmi bez skrupułów spytaj, czy twój szkrab może się do nich przyłączyć. Przeważnie możesz spotkać się z pozytywnym odbiorem swojej propozycji, bo im więcej uczestników zabawy tym lepiej.
Oczywiście podstawową korzyścią w tej sytuacji będzie towarzystwo dla twojej pociechy. Jednak nie mniej ważne będzie nowe doświadczenie, które twojemu dziecku pozwoli na przełamanie wstydu i budowanie relacji z rówieśnikami.
Przed zawieraniem wyżej opisanych znajomości dorosłych najczęściej powstrzymuje wyobrażenie o tym, że sprawiają sowim dzieciom zawód nie potrafiąc się z nimi bawić tak jak inni rodzice oraz wstyd, że wszyscy to zauważą.
Te obawy są jednak zupełnie nieuzasadnione. Skłonność do szaleńczych gonitw po plaży, czy taplania się w błocie w wieku około 30. lat nie jest cechą wrodzoną.
Lepiej więc powierzyć zabawę z ruchliwym kilkulatkiem entuzjastom, niż uparcie podejmować nieudolne próby zabawy, które mogą jeszcze pogorszyć sytuację.
Pozostaje tu jednak kwestia rewanżu wywołanie uśmiechu na twarzy twojej pociechy. Dobrym pomysłem jest zaproszenie wszystkich dzieci na lody, frytki lub inne przyjemności. Pamiętaj jednak aby formę rewanżu ustalić z ich rodzicami. Nie każde dziecko może wszystko jeść.
Jak zwykle pamiętaj o obowiązku sprawowania opieki nad swoim dzieckiem i nie zostawiaj go z chwilę wcześniej poznanymi ludźmi. Kontroluj też przebieg zabawy.
Inwencja i jeszcze raz inwencja
Wielu rodziców błędnie zakłada, że dzieciom podobają się tylko te zabawy, które doprowadzają je spazmów śmiechu i niemal całkowitego wyczerpania. Tymczasem maluchy potrzebują po prostu ich uwagi.
Jeśli więc widzisz, że w pobliżu nie ma nikogo, kto z kim można by było połączyć siły w celu zapewnienia rozrywki twojemu szkrabowi uruchom wyobraźnię.
Kopiec Nie masz ochoty na gonitwę to leż i daj się zasypać piaskiem. Taka zabawa to dla dziecka minimum godzina wytężonej pracy. Jeśli chcesz utrudnić malcowi zadanie możesz namówić go do oblepienia cię błotem, które będzie musiało przynieść w wiaderku znad morza.
Jeszcze więcej zaangażowania będzie wymagało ozdobienie kopca – muszelkami, kamykami lub patyczkami.
Nie zapomnij o spektakularnym wydobyciu się spod zwałów piachu.
W wielu sytuacjach spacer wzdłuż brzegu morza to niezastąpiona forma spędzania czasu – szczególnie jeśli połączony jest z miłym uwieńczeniem, jakim może być zakup lodów.
Idąc z dzieckiem możecie szukać muszelek lub bursztynów. Podziwiać zamki wybudowane przez inne dzieci.
Świetnym pomysłem, który nie wymaga całkowitego zamoczenia jest skakanie przez fale, albo ucieczka przed jęzorami fal tak, aby nie zamoczyły stóp.
Starszym dzieciom spodoba się zadanie polegające na tym, by podbiec do morza zaraz za cofającą się falą, napisać patykiem swoje imię i uciec zanim pojawi się kolejna fala - tak by nie zamoczyć nóg.
Mając zegarek ze stoperem możesz wymyślać dziecku różne zadania, które będą wymagały coraz szybszego ich wykonywania. Mogą to być na przykład biegi z foremką po wodę do czasu, aż zostanie napełnione wiaderko.
Do zabawy możesz zaprosić inne dzieci. Rywalizacja na pewno ją uatrakcyjni.
