Polecamy

2010-06-30
...a z nim trzecia część przygód Pelka - zatytułowana "Kariera Pelagiusza M. - Praktyka" - oraz ogłoszenie o onwym konkursie, tym razem fotograficznym.
2010-02-03
ze spektaklem "Aban i bezpieczny przejazd"
2009-10-05
...dla dzieci zatytułowaną "Kocie podróże małe i duże", która w łatwy i przystępny sposób opowiada o zasadach bezpieczeństwa na drogach. Książkę, którą pokochały już tysiące dzieci można kupić jedynie w naszym sklepie internetowym>>>

Strona 1 z 2  > >>

Szkoła - kolejny krok na długiej drodze edukacji

Już za kilka dni we wszystkich szkołach, jak kraj długi i szeroki, zabrzmi pierwszy dzwonek. Wielkimi krokami zbliża się pierwszy września, dzień powszechnej mobilizacji setek tysięcy uczniów, w tym kilku tysięcy siedmiolatków, dla których jest to zarazem czas szkolnej inicjacji. Już niedługo beztroski szkrab lub wesoły przedszkolak będzie musiał stawić czoło nowym obowiązkom, jakie niesie ze sobą zaszczytny tytuł pierwszoklasisty. Tych pierwszych kilka dni ma ogromny wpływ na jego postawę i stosunek do przybytku wiedzy w ciągu wszystkich następnych lat szkolnej edukacji. Jak złagodzić jego stres i niepewność przed tym przełomowym wydarzeniem?

Przede wszystkim postarajmy się pozbawić owo wydarzenie znamion grozy. Nie straszmy dziecka szkołą. Stwierdzenia w rodzaju: „Poczekaj, aż pójdziesz do szkoły, już tam sobie z tobą poradzą”, „W szkole nikt się nie będzie z tobą cackał”, „W szkole nie będzie już tak wesoło” potęgują tylko strach dziecka, który odczuwa i bez tego. Poprośmy również znajome starsze dzieci, by zachowały dla siebie uwagi o wrednej pani od matematyki czy niedobrym jedzeniu w szkolnej stołówce.
Ważne, by dziecko wiedziało, że pójście do szkoły nie jest gwałtownym kresem zabawy i radości, początkiem końca dzieciństwa, lecz po prostu kolejnym etapem życia, nie pozbawionym bynajmniej zalet. Dlatego w odpowiedzi na wątpliwości dziecka warto mówić: „owszem, w szkole trzeba się uczyć, ale przecież przyjemnie jest dowiadywać się nowych rzeczy”, „owszem, trzeba słuchać pani i być grzecznym, ale przecież taki mały dżentelmen (taka mała dama) jak ty kochanie, doskonale o tym wie”
Jednym słowem rozbudzajmy w dziecku wiarę w siebie. Wierząc, że w szkole nie ma nic, z czym nie mogłoby dać sobie rady – da sobie radę.

<<<powrót

Próbujmy również przygotować dziecko emocjonalnie do wkroczenia w nowe środowisko. Pod koniec wakacji możemy wraz z nim zwiedzić budynek szkoły, by na początku roku nie czuło się w nim zupełnie obco. Poważnie potraktujmy również kupno wyprawki – wspólne przeglądanie podręczników i zawartości piórnika rozbudzi zainteresowanie nauką i pomoże wytworzyć wokół tornistra atmosferę przygody.

Warto zadbać również o to, by przyszły uczeń zainteresował się czytaniem, pisaniem i liczeniem, nie ma jednak sensu zamieniać ostatnich dni wakacji w intensywny kurs przygotowawczy. Przekazywanie wiedzy jest zadaniem szkoły i jej to pozostawmy. Powinniśmy natomiast pomagać malcowi przygotować się wewnętrznie do podjęcia systematycznej nauki, do odnalezienia się w nowym miejscu i klasowej społeczności; ogół tych umiejętności określa się ogólnie jako dojrzałość szkolna.
Starajmy się poznać jego oczekiwania i obawy, by móc spokojnie porozmawiać o tych pierwszych i rozwiać te drugie. Najważniejsza wśród szkolnych korytarzy jest bowiem pewność siebie i pogoda ducha.

<<<powrót


Autor: Anna Krawczyk
Źródła:
http://www.lobuziak.pl/rodzice/wychowanie/pierwszy_dzien_dziecka_w_szkole.html
http://czasdzieci.pl/ro_artykuly/id,414311.html
http://www.kobieta.pl/dziecko/wychowanie/zobacz/artykul/udany-debiut-w-roli-pierwszaka/